Od czasu do czasu pojawia się w sieci zdjęcie liści charakterystycznie powycinanych na brzegach z pytaniem „kto to zrobił?”, albo zdjęcia dziurek w domku dla owadów zamkniętych kawałkami liści z pytaniem, do kogo należą. W tym poście rozwiążemy obie te zagadki.

Powyżej widzicie dziurki, o których mowa. Pojawiają się one na różnych roślinach (szczególnie często są raportowane z róż), może ich być więcej lub mniej, ale łączy je to, że znajdują się na brzegach liści i są równiutkie, okrągłe lub owalne. Poniżej natomiast możecie zobaczyć, do czego wycięte kawałki służą. To przekrój przez gniazdo założone w rurce trzcinowej w jednym z domków dla owadów, które badałam na doktoracie.

Być może architektura tego gniazda coś Wam przypomina. Jest bardzo podobna do gniazd murarek ogrodowych (Osmia bicornis) – również mamy tutaj rządek kokonów, z tą różnicą, że u murarki ogrodowej przegrody między nimi są zbudowane z błota. Tutaj natomiast całe wnętrze gniazda jest wyłożone liśćmi. Zwróćcie uwagę, jak równiutko na wymiar zostały przycięte te oddzielające od siebie poszczególne kokony!



A tutaj mamy rozwiązanie zagadki noszenia listków. Na zdjęciach powyżej jest przylatująca do gniazda z wygryzionym liściem miesierka (Megachile). Dokładniej, tutaj jest to miesierka czarnobrzucha (M. nigriventris), rzadki gatunek gniazdujący w spróchniałym drewnie, o którym pisałam nie tak dawno. Gniazdo w trzcinie ze zdjęcia powyżej należało do innego gatunku – w tego rodzaju szczelinach gniazdują na przykład miesierka różówka (M. centuncularis), niedopaska (M. versicolor) czy łysawa (M. ligniseca). Są też takie, które gniazdują w ziemi, jak miesierka ziemna (M. willughbiella) czy trójbarwna (M. maritima). Łącznie na polskiej checkliście mamy 20 gatunków miesierek i niemal wszystkie wykładają gniazda wyciętymi liśćmi. Miesierka ziemna przez kilka sezonów gniazdowała mi w doniczce na balkonie, dzięki czemu nagrałam taki oto filmik z przylotu z liściem:
Wycinanie liścia odbywa się przy pomocy żuwaczek, czyli poniekąd pszczelego odpowiednika zębów. Samicy idzie to zaskakująco szybko, a po kolejne kawałki potrafi wracać wielokrotnie w to samo miejsce. Niestety nie miałam jak dotąd okazji widzieć takiej akcji, więc jak na razie muszę zadowolić się filmikami z youtube. Cięcie odbywa się zaskakująco szybko, jak można zobaczyć na przykład na tym filmiku autorstwa HabitatAid.
Każdy liść po wycięciu jest przenoszony przez samicę do gniazda – w locie przytrzymuje go ona odnóżami i żuwaczkami. Miesierka lucernówka (Megachile rotundata; na zdjęciu poniżej), niewielki gatunek używany na masową skalę w USA jako zapylacz lucerny, do skonstruowania jednej komórki gniazdowej potrzebuje około 10-15 listków, a w jednym gnieździe umieszcza około sześciu komórek. Te liczby zapewne różnią się w zależności od gatunku, bo na przykład miesierka nadustka (Megachile apicalis), stosunkowo podobna do lucernówki, używa średnio mniej listków od niej.

W pewnych badaniach na wspomnianej wyżej miesierce lucernówce stwierdzono, że samiczka może po drodze zgubić swój listek. Może się tak dziać na przykład wtedy, gdy pszczoły gniazdują w sztucznie stworzonych blokach gniazdowych (wspominałam o hodowaniu lucernówki w USA) i samice mają większe trudności z odnalezieniem swojego gniazda wśród wielu podobnych dziurek. Jeśli listek spadnie na ziemię, pszczoła go nie podnosi – spisuje go na straty i leci po kolejny. W warunkach masowej hodowli, kiedy upuszczanie listków zdarza się często, może to być dla samicy zauważalnym kosztem.
Wspominałam, że niemal wszystkie miesierki, niezależnie od miejsca zakładania gniazda, używają wyciętych liści. „Niemal” pozostawia pewien margines na inne strategie i rzeczywiście, mamy w rodzaju Megachile gatunki, które używają innych budulców. Po angielsku rozróżnienie to widać w nazwach zwyczajowych, bo mamy leafcutters oraz resin bees (te drugie są zresztą dość płynną kategorią, bo należą tu nie tylko przedstawicielki miesierek). Naszą polską resin bee jest miesierka dwuzębna (M. ericetorum). Do konstruowania gniazd używa ona błota i, jak mogliście się już domyślić, żywicy. A tak wygląda ten gatunek (możecie go często spotkać żerującego na ozdobnych groszkach):

Miesierką nienoszącą liści jest również obrostka murówka (Megachile parietina), pszczoła niestety uznana za wymarłą na terenie Polski (ale wierzę, że kiedyś jeszcze się u nas pojawi). Jej gniazda są dość niezwykłe jak na pszczołę, bo to zbudowane od podstaw z błota, przyklejane do kamieni czy murów konstrukcje. Są niezwykle twarde i potrafią wytrzymać kilka lat nienaruszone. Dość podobny sposób gniazdowania – „wolne” konstrukcje z błota i kamyczków – ma u nas pseudomurarka nakamionka (Hoplitis anthocopoides). Rzadka, ale przynajmniej da się ją spotkać w Polsce…
Na koniec wspomnę o jeszcze jednej pszczole używającej liści w podobny sposób jak miesierki. Ogólnie z zielonych części roślin korzysta więcej pszczół (na przykład murarka dwubarwna Osmia bicolor czy murarka lucernowa Osmia caerulescens), ale zazwyczaj tną liście w mniej spektakularny sposób i przeżuwają je na papkę, z której budują ścianki gniazd. Smółka komonicówka (Trachusa byssina) robi natomiast inaczej, bo nie wycina co prawda zgrabnych kółeczek, ale też nie przeżuwa liści – tnie je w paski i nimi wykłada gniazdo, a dodatkowo zlepia je żywicą. Jej również nie widziałam nigdy w akcji (chociaż znam takich, co widzieli), więc mogę Wam pokazać co najwyżej jak wyglądają dorosłe osobniki – możecie je pooglądać we wpisie o tym gatunku.

Dodaj komentarz