Czy zastanawialiście się kiedyś, ile gatunków pszczół może żyć na łące, a ile w parku albo na miejskim nieużytku? Kiedy można powiedzieć, że pszczół jest gdzieś „mało”, a kiedy, że „dużo”, i od czego zależy, ile gatunków spotkamy w czasie jednego dnia obserwacji? Od razu muszę powiedzieć, że w tym poście nie dam Wam jednoznacznych odpowiedzi i dokładnych przedziałów liczbowych, ale mam nadzieję, że po jego przeczytaniu zyskacie choć trochę rozeznania w temacie. To, co napiszę, opierać się będzie głównie na moich własnych doświadczeniach z terenu.

Przekonałam się już niejednokrotnie, że ten sam wynik obserwacji może budzić diametralnie różne odczucia w zależności od tego, kogo spytamy. Zazwyczaj osoby mające mniej doświadczenia z dzikimi pszczołami mają mniejsze oczekiwania co do tego, ile ich „powinno” w danym miejscu być. W dużej mierze wynika to pewnie z tego, że nie zdają sobie w pełni sprawy z tego, jak dużo gatunków w ogóle w Polsce występuje. Do tej pory stwierdzono w naszym kraju prawie 500 gatunków pszczół (i wciąż co jakiś czas znajdowane są nowe), a chociaż oczywiście nie wszystkie można spotkać w tym samym miejscu i czasie, to przykładowo w jednym dużym mieście może ich być nawet około dwustu. Wiele z nich jest prawie całkowicie nieznanych poza gronem pszczelich specjalistów i hobbystów.

W czasie pojedynczej kontroli terenowej (czyli, w uproszczeniu, wyjścia w teren celem szukania pszczół) nigdy nie znajdziemy nie tylko wszystkich, ale nawet większości gatunków występujących w danym miejscu. Część gatunków pszczół występuje tylko w określonej porze roku, więc żeby mieć szansę „złapać je wszystkie”, musimy odwiedzić to samo miejsce kilkukrotnie. Dobrze jest też prowadzić obserwacje przez więcej niż jeden sezon. Nie można się rzecz jasna spodziewać, że jeśli w czasie pierwszej kontroli spotkaliśmy, dajmy na to, 30 gatunków, to po trzech kontrolach będziemy ich mieć 90, a po sześciu – 180. W miarę kolejnych wizyt coraz częściej będą nam się trafiać gatunki już wcześniej stwierdzone, więc liczba nowych będzie rosła coraz wolniej.
Na wynik pojedynczej kontroli wpływa kilka, niewykluczających się wzajemnie, czynników. Dość oczywistym jest rzeczywista liczba gatunków występujących w danym miejscu. W trakcie żadnych, choćby najbardziej dokładnych badań, nie mamy gwarancji znalezienia wszystkich występujących na danym terenie gatunków. Im więcej czasu i wysiłku na to poświęcamy, tym bardziej zbliżamy się do tej faktycznej wartości. Jeśli inne okoliczności są porównywalne, to w miejscu bogatym w pszczoły znajdziemy podczas pojedynczej wizyty w terenie więcej gatunków niż w miejscu uboższym. Kolejnymi ważnymi czynnikami jest czas w sezonie oraz pogoda. Wczesną wiosną i na przełomie lata i jesieni można spodziewać się słabszych wyników niż w pełni sezonu, a brzydka pogoda może wręcz zupełnie dyskwalifikować kontrolę i sprawić, że nie znajdziemy zupełnie nic nawet w bogatej w pszczoły lokalizacji (w takiej sytuacji lepiej odpuścić i przełożyć wizytę w terenie na najbliższy słoneczny dzień). Niebagatelną sprawą jest doświadczenie i umiejętności obserwatora. Nie bez powodu niespecjaliści mają niższe oczekiwania co do liczby gatunków pszczół, której należy się spodziewać – oni po prostu mniej ich dostrzegają i mniej są w stanie rozpoznać. Jeśli mamy wprawne oko i pewną rękę trzymającą siatkę entomologiczną, to również wykryjemy więcej pszczół.

Tak jak wspomniałam, nie podam Wam wartości granicznych, powyżej których kontrola terenowa bądź całe badania można uznać za satysfakcjonujące, a poniżej których jest słabo. Mam jednak dla Was parę przykładów z moich własnych badań i obserwacji, co być może pomoże Wam zyskać nieco wyobrażenia na ten temat.
- Jeden dzień badań w dość urozmaiconym terenie (widny las, skraje lasu, łąki i polany, wieś); czerwiec; ładna pogoda – 38 gatunków – udana kontrola
- Jeden dzień badań w pewnej wsi i na otaczających ją nieużytkach; wczesna wiosna, pogoda taka 6/10, jeszcze niewiele roślin zdążyło zakwitnąć – 5 gatunków – słabo, ale pocieszające było to, że jeden z tych gatunków był rzadki
- Jakieś dwie godziny w parku miejskim, sierpień, pszczoły oznaczane tylko przyżyciowo, więc części gatunków nie dało się oznaczyć – 13 gatunków (w przypadku pszczół oznaczonych tylko do poziomu rodzaju, był on liczony jako jeden gatunek, np. lepiarki (Colletes) były policzone jako jeden gatunek, mimo że nie wiadomo, czy wszystkie obserwowane osobniki należały do jednego, czy kilku gatunków) – przeciętnie
- Ten sam park i podobny czas spędzony w terenie, kwiecień, część pszczół odławiana do późniejszego oznaczenia – 17 gatunków – nie najgorzej
- Kilka sezonów obserwacji na moim osiedlu, w promieniu jakiegoś kilometra wokół mojego domu; pszczoły oznaczane tylko przyżyciowo – 55 gatunków – bardzo dobrze
- Dwa sezony badań na terenie jednego nadleśnictwa – ok. 125 gatunków, w tym kilka rzadkich lub zagrożonych w skali kraju – bardzo dobrze
Na moją ocenę tego, czy kontrola była udana, składa się nie tylko sama liczba gatunków, ale również to, jakie były to gatunki. Inaczej będę oceniać kontrolę, w czasie której zaobserwowałam same gatunki pospolite i oczekiwane w danym miejscu, a inaczej taką, w której znalazło się również coś rzadszego i niespodziewanego.

Dodaj komentarz