Hotele dla pszczół

Jeśli zastanawiacie się nad założeniem hotelu dla pszczół albo słyszeliście o tym sprzeczne opinie i nie wiecie, co myśleć, zapraszam do przeczytania tekstu – spróbuję w nim rozjaśnić parę kwestii „okołohotelowych” i przedstawić swoje podejście do tego tematu. Zanim zaczniemy, muszę zaznaczyć, że tekst ten jest „pszczołocentryczny” – piszę w nim o hotelach przeznaczonych do zamieszkania przez dzikie pszczoły. Mogą w nich założyć gniazda również samotne osy i grzebacze, które – poza tym, że swoje młode, zamiast pyłkiem, karmią upolowanymi drobnymi bezkręgowcami – mają pod wieloma względami podobny sposób rozrodu jak pszczoły. W hotelach bywają także instalowane elementy mające służyć za schronienie skorkom, biedronkom, pająkom, motylom i innym organizmom. Na temat ich skuteczności i sensowności nie będę się w tym tekście wypowiadać.

Czy powinienem zakładać hotel?

Odpowiedź na powyższe pytanie wcale nie jest trywialna i jej udzielenie samemu sobie jest kluczowe, jeśli chcemy, żeby nasze działanie miało sens. To, czy postawienie hotelu będzie dobrym pomysłem, zależy od szeregu czynników. Na różnych etapach wiele rzeczy może pójść źle. Zaryzykuję stwierdzenie, że jeśli mamy wątpliwości, czy stawiać hotel, albo nie jesteśmy pewni, czy damy radę zrobić to właściwie, to lepiej z tego zrezygnować.

Pierwsze pytanie, jakie musimy sobie zadać, zanim w ogóle zaczniemy się rozglądać za hotelikiem, to – jakie zadanie ma on spełniać.

Jaka jest Twoja motywacja do założenia hotelu?

Czy chcesz pomóc pszczołom?

Jeśli Twoje pobudki są czysto „ochroniarskie” – chcesz wspierać dzikożyjące pszczoły i dostarczyć im wartościowych miejsc do budowy gniazd – to… budowa hotelu może wcale nie być najlepszym pomysłem. Warto pamiętać, że jeśli chcemy pomóc pszczołom, to są na to różne sposoby i budowa hoteli wcale nie jest wśród nich na pierwszym miejscu.

Funkcja hoteli dla owadów, czyli zapewnianie miejsca do gniazdowania, jest analogiczna jak budek dla ptaków, które wiesza się tam, gdzie brakuje naturalnych dziupli. Czy jednak rzeczywiście pszczoły potrzebują pomocy w takiej postaci? Trzeba zacząć od tego, że nie każdy gatunek jest w stanie z hotelu skorzystać. Większa część dziko żyjących pszczół gniazduje w ziemi, w samodzielnie wykopanych norkach. Niektóre mają swoje całkiem egzotyczne pomysły na gniazdowanie, na przykład zajmują puste muszle ślimaków albo budują sobie „wolnostojące” gniazda z gliny czy żywicy. Ich wszystkich próżno by szukać w hotelu dla owadów. Zamieszkać w nim mogą natomiast gatunki korzystające z gotowych szczelin, takie jak murarka ogrodowa, pseudomurarka żmijowcowa, wałczatki czy niektóre miesierki. Stanowią one stosunkowo niedużą część naszej fauny, do tego w hotelach zwykle zagnieżdżają się najpospolitsze spośród tych gatunków (chociaż rzadkie i bardzo rzadkie gatunki też jak najbardziej się trafiają!). Sam fakt, że pomoc jest kierowana tylko do części gatunków pszczół mogących żyć na danym terenie, jeszcze jej nie dyskwalifikuje, choć nie jest dobrze przesadzić ze wspieraniem jednej grupy, bo może zacząć dominować i wypierać inne. Ale hotele zwykle stawiane są na teremach zurbanizowanych, a z badań wynika, że miasta wcale nie są tak ubogie w szczeliny nadające się do gniazdowania, jak mogłoby się wydawać. Co prawda mniej jest naturalnych miejsc, takich jak martwe drewno czy suche łodygi roślin, ale z nawiązką rekompensuje to działalność człowieka, który dostarcza – zwykle nieświadomie – najróżniejszych dziur i norek. Koniec końców, to nie pszczoły gniazdujące w szczelinach, ale te gniazdujące w ziemi mają w tych siedliskach większy problem. Stawianie klasycznych hotelików w miastach nie pomaga więc tym, którzy najbardziej tego potrzebują, a wspiera tych już na starcie nieco „uprzywilejowanych”.

Drugą, nie mniej ważną sprawą, jest to, że przy wspieraniu pszczół sprawdza się zasada, że im efekty naszych działań są bliższe naturalnym warunkom życia tych owadów, tym lepiej. Dlatego jeśli chcesz pomóc pszczołom w gniazdowaniu, najlepszym wyjściem będzie, zamiast stawiania „klasycznego” hoteliku, zaaranżowanie różnych mikrosiedlisk, w których może gniazdować szeroka gama gatunków. W ten sposób można pomóc również gatunkom, które nigdy w hotelu by nie zagniazdowały.

Alternatywy dla klasycznego hotelu

  • martwe kawałki drewna, grubsze gałęzie (pszczoły mogą gniazdować w szczelinach i dziurach wygryzionych przez drewnojady)
  • nieuprzątnięte zeschnięte rośliny o pustych w środku łodygach
  • krzewy jeżyn i malin (warto je co jakiś czas przycinać i zostawiać ścięte gałązki – niektóre gatunki lubią gniazdować w ich wnętrzu)
  • miejsca z rzadziej koszoną roślinnością (niektóre gatunki trzmieli gniazdują na powierzchni ziemi, w kępach traw czy mchu)
  • miejsce nieporośnięte roślinnością, z piaszczystą ziemią – np. wydeptana ścieżka, albo stworzone specjalnie dla pszczół „sandarium” (wiele pszczół ziemnych lubi kopać norki w piaszczystej, skąpo porośniętej roślinami glebie); można też usypać niewielką skarpę, bo niektóre pszczoły preferują nachylone powierzchnie
  • sterta kamieni (miejsce gnieżdżenia trzmiela kamiennika, a także niektórych pszczół budujących „wolne” gniazda przyklejane do kamieni)
  • ścianka z kamieni i zaprawy (w szczelinach powstałych w kruszącej się zaprawie mogą zagniazdować np. murarki czy porobnice)

Podobnie jak przy zakładaniu „klasycznego” hotelu, aranżując takie siedliska do gniazdowania, musimy pamiętać o jednoczesnym zapewnieniu pszczołom pokarmu (kwitnących roślin w dużej liczbie i odpowiednim składzie gatunkowym) w pobliżu.

Takie kłody martwego drewna jak ta na zdjęciu są czymś w rodzaju naturalnego pierwowzoru hoteli dla owadów. Widać dziurki pozostawione przez larwy różnego rodzaju drewnojadów.

A może chcesz mieć narzędzie do edukacji?

Funkcja edukacyjna jest niewątpliwą zaletą hoteli dla owadów. Dzięki nim mamy szansę łatwo dokonywać ciekawych obserwacji, bo nie musimy mozolnie szukać gniazd w terenie, tylko wabimy pszczoły do wybranego przez nas miejsca. Podglądanie samic w czasie budowy i zaopatrywania gniazda jest fascynujące i może rozbudzić zainteresowanie tymi owadami i chęć pomagania im. Hotele mogą być też widocznym przypomnieniem o obecności owadów w mieście, szczególnie w miejscach, gdzie są realizowane jakieś działania poprawiające ich byt – na przykład na rzadziej koszonych trawnikach albo nowo założonych łąkach kwietnych. Jeśli chcesz zbudować hotel dla pszczół z myślą o jego funkcji edukacyjnej – świetnie!… Ale pamiętaj, że trzeba zrobić to tak, żeby nie zaszkodzić zwierzętom, które chcemy obserwować. Budując hotel łatwo popełnić błędy, które mogą zupełnie przekreślić nasze dobre intencje, więc trzeba być ostrożnym. W dalszej części tekstu napiszę o tym więcej.

A może chcesz mieć hotel, bo obserwacje pszczół to Twoje hobby?

Wiele osób zakłada hotele dla owadów po prostu dlatego, że chce mieć blisko dzikie pszczoły. Nic zresztą dziwnego, bo są to bardzo wdzięczne zwierzęta, a gatunki gniazdujące w hotelikach nie żądlą w obronie gniazd, więc obserwacje są zupełnie bezpieczne. Samice mają wprawdzie żądła, ale używają ich w bezpośrednim zagrożeniu (złapane w rękę bądź nadepnięte), a na podchodzenie blisko do gniazda czy nawet jego dotykanie nie reagują agresją. Jeśli hotelik z pszczołami jest Twoim marzeniem – nie będę Ci odradzać jego realizacji, pamiętaj tylko o tym, żeby założyć hotelik i dbać o niego (i o jego mieszkańców) zgodnie ze sztuką.

OK, zakładam hotel. Jak to zrobić i jakich błędów unikać?

Jeśli po przemyśleniu swojej decyzji masz pewność, że hotel dla pszczół jest tym, co chcesz i powinieneś/powinnaś zrobić, czas na zaplanowanie tego działania. W internecie można znaleźć mnóstwo inspiracji do budowy hotelu, a w sklepach bogatą ofertę gotowych domków. Nie będę podawała tutaj kolejnej instrukcji, jak zrobić hotel, ale skupię się na błędach, które można popełnić na różnych etapach – od wyboru bądź własnoręcznego wykonywania domku, poprzez wybór miejsca jego ustawienia, po późniejszą pielęgnację.

Wypełnienie – materiał gniazdowy

Najważniejszym elementem hotelu dla pszczół jest materiał, w którym owady będą gniazdować. Wybór tutaj jest szeroki. Najczęściej spotyka się puste w środku łodygi roślin – trzciny, bambusa, rdestowca i innych, oraz nawiercone kawałki drewna. Cechą wspólną tych materiałów jest to, że oferują one pszczołom długą, wąską i prostą szczelinę, wnętrze której zaadaptują one na gniazdo. Poniżej ważne cechy wypełnienia domku.

  • Średnica wewnętrzna gniazd. Najlepiej w jednym hotelu uwzględnić materiał o różnych średnicach, gdyż różne gatunki (a nawet osobniki jednego gatunku) preferują różne wartości. Powinny się one zawierać w przedziale ok. 3-8 mm. Nie należy stosować materiałów szerszych niż 1 cm. Tak szerokie gniazda nie są potrzebne naszym rodzimym gatunkom pszczół, za to chętnie są zajmowane przez obcy i inwazyjny gatunek pszczoły, Megachile sculpturalis. Gatunek ten nie występuje jeszcze w Polsce, ale rozprzestrzenia się w Europie, więc to tylko kwestia czasu, kiedy będzie i u nas. Jako gatunkowi inwazyjnemu, nie należy tej akurat pszczole ułatwiać gniazdowania.
  • Długość gniazd. Bardzo częstym błędem w konstrukcji hotelików, szczególnie gotowych dostępnych w sklepach, jest zastosowanie zbyt krótkich rurek. Różne źródła podają różne optymalne wartości. Myślę, że przedział ok. 10-20 cm powinien być dobry. Podobnie jak w przypadku średnic, warto uwzględnić różne długości gniazd. Jeśli stosujemy rurki, zastosowanie różnych długości spowoduje, że nie będą one stanowiły równej powierzchni od frontu hoteliku. Taka trójwymiarowa struktura pomaga pszczołom zapamiętywać, które gniazdo należy do nich.
  • Materiał, z którego zrobione jest wypełnienie. Powinien być naturalny. Słomki po napojach, plastikowe formatki do hodowli murarek i wszelkiego rodzaju plastik czy szkło nie są dobrym pomysłem. Po pierwsze – generujemy w ten sposób śmieci, po drugie – nieprzepuszczalne materiały utrudniają rozwój pszczelim larwom. Warto dostarczyć pszczołom różnych materiałów – np. stosując zarówno trzcinę, jak i drewno, albo jeśli mamy dostęp do kilku rodzajów roślin o pustych łodygach, stosując wszystkie po trochu (możemy przy okazji sprawdzić, które będą najchętniej zasiedlane).
  • Zabezpieczenie domku przed ptakami. Nie jest to absolutnie niezbędny element domku, ale zdarza się, że niezabezpieczone rurki są wyciągane przez ptaki czy gryzonie. Żeby temu zapobiec, można zastosować siatkę o oczkach na tyle dużych, żeby pszczoły bez problemu przeleciały, ale na tyle małych, żeby gryzonie czy drobne ptaki nie włożyły głowy. Siatka powinna być oddalona o kilka centymetrów od rurek, bo jeśli będzie ich dotykać, to ptak dziobem może wyciągnąć rurki i skonsumować ich zawartość już poza domkiem. Żeby było skutecznie, trzeba zwierzakom uniemożliwić dosięgnięcie do materiału gniazdowego.
  • Gniazda powinny być na końcu zamknięte. Klocków drewna nie wiercimy na wylot, trzciny tniemy tak, żeby na jednym końcu było kolanko albo zamykamy np. kawałkiem gliny.
  • Wejście do gniazda nie powinno mieć zadziorów i drzazg – jeśli powstały po cięciu czy wierceniu, możemy je wyszlifować papierem ściernym.
  • Klocki drewna wiercimy nie wzdłuż, a w poprzek włókien. Czyli inaczej niż można zobaczyć na większości zdjęć hoteli dla owadów 🙂 To ponoć zmniejsza problemy spowodowane pękaniem wysychającego drewna.
  • Mam nadzieję, że to oczywiste – żaden element domku dla owadów (przede wszystkim wypełnienie, ale również cała reszta) nie może zawierać materiałów toksycznych dla pszczół.
Na zdjęciu widać popularny, ale nieoptymalny kierunek wiercenia dziurek – powinny być nawiercane z boku, pod kątem 90 stopni do obecnego przebiegu. Również wystające u wejścia drzazgi nie są tym, co pszczoły lubią najbardziej.
Rurki w domku dla owadów nie powinny być otwarte na obu końcach. Na zdjęciu widać również, że siatka ochronna jest za blisko rurek. Ma też za drobne oczka i/lub średnica rurek jest za duża.

Domek – konstrukcja i umieszczenie

  • Domek powinien zabezpieczać materiał gniazdowy znajdujący się w środku przed warunkami atmosferycznymi. Warto zrobić daszek chroniący przed zacinającym deszczem. Hotel powinien wytrzymać przynajmniej kilka lat nieustannego przebywania na zewnątrz.
  • Mimo że pszczoły wielu gatunków chętnie gniazdują w koloniach, uważa się, że mniejszy hotel jest lepszy od dużego. Lepiej postawić kilka mniejszych niż jeden duży. Zapobiega to ewentualnemu rozprzestrzenianiu się chorób czy inwazji pasożytów (ale uwaga – pasożyty to również pełnoprawni mieszkańcy hoteli, a nie samo zło!)
  • Hotel powinien być umocowany stabilnie. Nie może się chwiać czy kołysać na wietrze. Również materiał gniazdowy w środku powinien być umocowany tak, żeby nie przesuwał się i nie wypadał.
  • Lepiej umieścić hotel nie na poziomie gruntu, ale nieco wyżej. Powinien znajdować się w miejscu nasłonecznionym, nie w głębokim cieniu, najlepiej tak, żeby poranne słońce ogrzewało wejścia do gniazd. Pszczoły nie są aż tak bardzo wymagające względem usytuowania hotelu – jeśli będzie ustawiony w innym kierunku, też ma szansę na zasiedlenie.

Pielęgnacja hotelu

  • Nie zasiedlajmy hotelu kupionymi kokonami (murarki ogrodowej czy innych gatunków dostępnych w handlu). Naturalne zasiedlenie może potrwać – czasem pierwsi mieszkańcy pojawiają się jeszcze w tym samym sezonie, czasem po kilku, a populacja rośnie stopniowo – ale warto na nie poczekać. O problemach związanych z hodowlą pszczół (głównie w kontekście miodnej, ale podobne problemy dotyczą wszystkich hodowli) pisałam np. tutaj.
  • Hotel nie wymaga chowania na zimę, a wręcz powinien pozostawać przez cały sezon w jednym miejscu. Jeśli z jakiegoś powodu musimy go schować, absolutnie nie przechowujmy go w zimie w ciepłym pomieszczeniu! Pszczołom w czasie zimy szkodzi bardziej wysoka niż niska temperatura. W sezonie, kiedy pszczoły są aktywne, nie powinniśmy przestawiać hotelu w ogóle. Jeśli przeprowadzamy się, lepiej zostawić go nowym mieszkańcom niż zabierać go ze sobą, szczególnie jeśli to przeprowadzka na dalszą odległość, np. do innego miasta. Absolutnie nie należy przewozić pszczół na duże odległości, np. między krajami.
  • Kontrolujmy co jakiś czas stan hotelu. Jeśli coś zaczyna się rozpadać, łamać czy gnić, trzeba zareagować. Ale…
  • …nie czyśćmy gniazd z pasożytów. Często można spotkać się z poradami, by każdej zimy otwierać gniazda, wyjmować kokony pszczół i wyrzucać pasożyty. Ta praktyka, stosowana w hodowlach murarki ogrodowej i rogatej (pszczoły te bywają hodowane w dużych liczebnościach do zapylania upraw), nie jest odpowiednia w przypadku hotelu dla owadów. Hotel nie jest hodowlą, a zaoferowanym przez człowieka miejscem, gdzie pszczoły mogą prowadzić swoje życie w sposób jak najbardziej zbliżony do warunków naturalnych. Pasożyty i cała tzw. fauna towarzysząca są częścią tej różnorodności. Są wśród nich gatunki rzadkie i zagrożone, co więcej – wśród samych pszczół również są pasożyty gniazdowe. Nie każdy gatunek pszczoły ma też cykl życiowy taki jak murarka ogrodowa, i otwierając gniazda w środku zimy możemy zobaczyć zimujące larwy pszczół, nieosłonięte kokonami, które łatwo uszkodzić.
  • Pszczoły same czyszczą sobie gniazda zajęte w poprzednim sezonie, często wręcz preferują takie, w których ktoś już mieszkał, od nowych i nieużywanych. Z czasem gromadzą się w nich jednak trudne do usunięcia zanieczyszczenia czy wzrasta liczebność pasożytów. Możemy wymieniać materiał gniazdowy co kilka sezonów i/lub podmieniać po trochu co roku. Jest tutaj haczyk – nie ma w ciągu roku żadnego momentu, w którym na pewno gniazda nie są zamieszkane. Młode pszczoły opuszczają gniazda i niemal natychmiast same zaczynają w nich gniazdować. Dlatego starego materiału gniazdowego nie możemy tak po prostu wyrzucić na śmietnik. Do sposobów radzenia sobie z tym problemem należy umieszczanie gniazd w mało atrakcyjnym miejscu, np. na ziemi w cieniu, żeby młode pszczoły mogły wyjść, ale nie miały ochoty same zagniazdować w tym samym miejscu, albo odłożenie gniazd do zamkniętego, wentylowanego pojemnika w domu i wypuszczanie owadów, które z nich wyjdą. Przy tym drugim sposobie warto mieć na uwadze, że powinno się taki pojemnik kontrolować przynajmniej raz dziennie, a także to, że młode pszczoły wychodzą z gniazd nie tylko wczesną wiosną – niektóre gatunki zaczynają swoją aktywność dopiero w pełni lata.

Otoczenie hotelu

Jeśli hotel ma spełniać swoje zadanie i być pomocą, a nie pułapką ekologiczną dla pszczół albo smutną atrapą, musi stać w odpowiednim otoczeniu. Dzikie pszczoły oprócz miejsca do gniazdowania potrzebują pokarmu, a w ciągu swojego życia wykonują mnóstwo lotów pomiędzy gniazdem a kwiatami. Maksymalna odległość, którą samica jest w stanie pokonać po pokarm, zależy od gatunku (m.in. jego wielkości), ale często oscyluje w granicach kilkuset metrów, a niektóre pszczoły są w stanie przelecieć zaledwie kilkadziesiąt metrów. Kilkukilometrowe przeloty po pyłek, jak u pszczoły miodnej, u dzikich są rzadkością. Do tego im dalej znajduje się jedzenie, tym więcej czasu i energii pszczoła musi wydatkować na dolot, co odbije się negatywnie na jej reprodukcji. Dlatego hotel zawsze musi stać jak najbliżej wartościowego źródła pokarmu. Czym jest „wartościowe” źródło, to temat na osobny wpis – nie mogą to być byle jakie kwiaty, ale takie, które faktycznie będą stanowić odpowiedni pokarm dla mieszkańców hotelu. Kardynalnym błędem jest stawianie hoteli w miejscach, gdzie główną zieleń stanowią tuje i równo przystrzyżony trawnik, a niestety takie przypadki zdarzają się wcale nierzadko. W otoczeniu hotelu powinniśmy unikać stosowania pestycydów – zarówno insektycydów, jak i tych z innych grup. Często polecane jako chroniące pszczoły stosowanie po zmroku niestety nie wystarczy do tego, żeby mieszkańcy hotelu dla owadów byli bezpieczni.

Przykład źle zrobionego hotelu. Pomijając błędy konstrukcyjne (których trochę też by się znalazło), otoczenie nie ma nic wspólnego z siedliskiem dobrym dla pszczół.

Tekst w przyszłości będzie w razie potrzeby aktualizowany i rozwijany. Życzę powodzenia w tworzeniu porządnych hoteli (albo w innych działaniach dla pszczół, na które zdecydujecie się zamiast hotelu) 🙂 Poniżej wybrane pozycje, z których korzystałam i które polecam Wam, jeśli zechcecie bardziej zgłębić temat.