W najbliższą sobotę (21 marca) o 10:00 widzimy się na spacerze na Psiej Górce na warszawskim Ursynowie. Swego czasu odbyła się walka mieszkańców i przyrodników z urzędnikami chcącymi dokonać „rewitalizacji” (w wolnym tłumaczenia – zniszczenia walorów przyrodniczych) tego miejsca. Walkę wygrali ci pierwsi, dzięki czemu wciąż możemy obserwować na Górce na przykład pszczolinki napiaskowe (Andrena vaga), uwijające się w sporej agregacji gniazd. Z pewnością będą na sobotnim spacerze, jeśli tylko dopisze pogoda.
Przed spacerem lubię zrobić sobie rekonesans miejsca, w którym się on odbędzie. Tak uczyniłam i tym razem. Jak możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach, spotkałam całkiem fajny pszczeli zestaw, co wróży dobrze na sobotę.
Jedna z górkowych „celebrytek” – pszczolinka napiaskowa (Andrena vaga), samica wyglądająca z norki. Dzień był pogodny, ale odrobinę chłodny, szczególnie kiedy słońce chowało się za chmurami. Dlatego pszczoły często chowały się, były nieco powolniejsze… co dawało więcej okazji do sfotografowania ich.Kiedy pojawiały się chmury, pszczoły były też skłonne do wejścia na ciepłą dłoń. Na zdjęciu znów pszczolinki napiaskowe, a z odwłoka tej na pierwszym planie wystaje pasożyt – konkretnie Stylops ater, przedstawiciel niesamowitego rzędu wachlarzoskrzydlych (Strepsiptera). Myślę, że napiszę o nich kiedyś osobny post, bo to niesamowita grupa. Chyba wszystkie pszczolinki napiaskowe, które widziałam tego dnia, miały takiego pasożyta lub ślad po jego obecności. Nic dziwnego – stylops potrafi przyspieszać wyjście pszczoły z macierzystego gniazda. Potrafi też wiele innych rzeczy.Samice pszczelich stylopsów (i większości wachlarzoskrzydlych w ogóle) przez całe życie pozostają ukryte w odwłoku, wystaje im tylko zesklerotyzowana głowa. Samce natomiast mogą latać i wykorzystują tę umiejętność do poszukiwania partnerek, ale żyją bardzo krótko. Trudno jest je zaobserwować, bo trzeba uchwycić ten konkretny moment, kiedy się pojawiają, bo robią to dość synchronicznie, a żyją kilka godzin.Jeszcze jedna samica pszczolinki napiaskowej. Choć nie widać na zdjęciu, to pewnie też ma pasożyta. Co ciekawe, stylops potrafi zmieniać zarówno zachowanie gospodarza (jak wspomniałam, może przyspieszać opuszczanie gniazda u pszczół – zapasozycone samice będą opuszczać gniazdo razem z samcami, choć normalnie wychodzą nieco później od nich), jak i wygląd. Pszczoły ze stylopsem mogą mieć mieszankę cech własnej i przeciwnej płci, i ogólnie wyglądać dziwnie, co może utrudniać ich oznaczenie w pewnych przypadkach.A tutaj samiec murarki rogatej (Osmia cornuta). Niestety, najprawdopodobniej nie jest to zupełny dzikus, a potomek pszczół zakupionych w formie kokonów i wypuszczonych przez jakiegoś hobbystę. Nie zmienia to faktu, że jest uroczy. Murarki rogate są nieco większe od swoich kuzynek – murarek ogrodowych (Osmia bicornis) i pojawiają się nieco wcześniej na wiosnę.U podnóża Górki znalazłam kilka kwitnących wierzb. To wspaniałe miejsce do obserwacji pszczół. Spotkałam trzmiela rudego (Bombus pascuorum) – na zdjęciu – i ziemnego (B. terrestris).Były też pszczolinki (Andrena)……lepiarki wiosenne (Colletes cunicularius)……i pseudosmuklik (Lasioglossum).
Wiosną nowe gatunki pojawiają się z tygodnia na tydzień. Kogo spotkamy w sobotę? Może będzie więcej trzmieli, a może również już porobnice włochatki? Przekonamy się już bardzo niedługo.
Dodaj komentarz