Pszczoła w domu w środku zimy

Praca z pszczołami charakteryzuje się mocną sezonowością. Rok po roku mniej więcej w tych samych miesiącach pojawiają się i znikają kolejne gatunki pszczół, a kiedy zbliża się zima, rozpoczyna się okres, w którym żywe pszczoły rzadko się ogląda. Nie znaczy to jednak, że pojawienie się pszczoły w środku zimy jest zupełnie niemożliwe – wręcz przeciwnie. Chociaż mnie samej jeszcze się to nie zdarzyło, to regularnie spotykam się z relacjami osób, które zaskoczyło zimowe pojawienie się tych owadów w mieszkaniu. Skąd biorą się tacy zimowi goście i co z nimi zrobić?

Pojawienie się w środku zimy żywej pszczoły w mieszkaniu niemal zawsze świadczy o tym, że wcześniej przynieśliśmy do domu pszczele gniazdo. Zazwyczaj winowajcą jest jakiś przedmiot schowany do pomieszczenia na zimę – doniczka lub skrzynka z ziemią, meble ogrodowe, czy jakikolwiek inny przedmiot, który wiosną bądź latem stał na zewnątrz. Większość naszych gatunków pszczół gniazduje w samodzielnie wykopanych norkach w ziemi (czasami właśnie – w ziemi w doniczkach), a mniejsza, ale też wcale niemała część gniazduje w różnego rodzaju szczelinach. W naturze są to puste w środku pędy roślin czy szczeliny w drewnie, a w sąsiedztwie człowieka – również dziurka po gwoździu, szpara w meblu, wnętrze zwiniętego dywanu czy bambusowe ozdoby. Pomysłowość pszczół w znajdowaniu szczelin na gniazdo jest ogromna. Mamy też pojedyncze gatunki gniazdujące w pustych muszlach ślimaków i budujące „wolne” gniazda przyklejane na przykład do kamieni, więc przyniesienie ze spaceru kamyka lub muszelki teoretycznie też może poskutkować pszczołą w domu, chociaż to raczej wyjątkowo rzadkie przypadki. Przypominam sobie tylko jedną historię, kiedy przyniesiona do domu muszelka okazała się mieć lokatorów.

Czasami to nie my jesteśmy odpowiedzialni za znalezienie się gniazda w domu. Bywa, że w lecie, kiedy okna są otwarte, jakaś kreatywna samiczka postanowi zbudować gniazdo za szafą, w karniszu czy innym podobnym miejscu. Może to być zaskakujące, ale takie samice bywają naprawdę dyskretne i nie jest trudno nie zorientować się, że oto mamy sublokatorkę. Niezależnie od tego, jakim sposobem gniazdo znalazło się w domu, perspektywy rozwijającego się w nim potomstwa raczej nie są wesołe.

Jeśli zauważyliście w domu pszczołę (albo pszczoły – często w krótszych lub dłuższych odstępach czasu pojawia się ich więcej) i chcecie zlokalizować ich źródło, szukajcie raczej wśród rzeczy, które pojawiły się w domu wcześniej niż dzień czy dwa temu. Może to być coś, co stoi u was już ładnych parę miesięcy, od jesieni. Kiedy gniazdo zostaje przyniesione do domu, rozwijające się w nim owady nie od razu „orientują się, że coś jest nie tak”. Nie są przecież w stanie wyjrzeć na zewnątrz i sprawdzić, gdzie się znajdują. Odczuwają natomiast temperaturę, która jest nienaturalnie wysoka jak na porę roku. Normalnie zimą powinno być zimno, dzięki czemu pszczoły spowalniają metabolizm i nie tracą zbyt wiele energii, a kiedy od wiosny temperatura rośnie, jest to dla nich sygnał, że oto należy przygotowywać się do wyjścia na świat. Większość gatunków pszczół zimuje jako przedpoczwarki, czyli larwy, które są gotowe do rozpoczęcia przepoczwarczania. Kiedy otrzymają sygnał, że nadeszła wiosna (prawdziwy lub fałszywy, będący ciepłem mieszkania), muszą najpierw ukończyć rozwój, żeby wyjść na świat jako dorosłe. Nawet te pszczoły, które zimują w stadium dorosłego osobnika, a więc po podjęciu decyzji o wyjściu z gniazda po prostu niezwłocznie to robią, raczej nie pokażą się natychmiast po przyniesieniu do domu. Najpierw temperatura musi na nie zadziałać, a poza tym mają też swój wewnętrzny zegar biologiczny, który mówi im, że co prawda jest ciepło, ale czasu od jesieni upłynęło zbyt mało, może to tylko krótkotrwała odwilż? Więc czekają. Niektóre z powodu zbyt wysokiej temperatury jak na tę porę roku umrą w swoich gniazdach. Pozostałe w końcu zdecydują się wyjść na świat. W grudniu, styczniu, lutym… Za oknem mróz, śnieg, w najlepszym wypadku deszcz i plucha, a my niespodziewanie mamy w domu kawałek wiosny lub nawet lata.

Smutna wiadomość jest taka, że pszczoły, która już wyszła, nie bardzo da się „zahibernować” z powrotem. Nie wróżę powodzenia próbom wkładania jej do lodówki i przetrzymania w ten sposób do pierwszych wiosennych kwiatów. Jeśli pszczoła obudziła się stosunkowo późno i spodziewamy się, że już-zaraz ruszy wegetacja i pojawią się kwiaty, najlepszym wyjściem będzie próba utrzymania jej przy życiu do tego czasu poprzez karmienie roztworem cukru. Jeśli planujemy pszczołę wypuścić, nie karmmy jej miodem – może zawierać pszczele patogeny (niegroźne dla ludzi), którymi może się zarazić i co gorsza przenieść je na swoje koleżanki, z którymi spotka się np. na kwiatach.

Jeśli do wiosny zostało dużo czasu, pszczoła raczej nie ma szans na przetrwanie i możemy ją potraktować jak nietypowe zwierzątko domowe. Warto pamiętać, że samice wszystkich pszczół mają żądło, więc zachowajmy respekt przy braniu ich do rąk. Jeśli zidentyfikujemy gniazdo, mamy natomiast szansę uratować jego lokatorów, którzy nie zdążyli się wybudzić – po prostu jak najszybciej wynieśmy je na zewnątrz, żeby mogły resztę zimy spędzić w temperaturach, które są właściwe dla ich rozwoju.

Dodam jeszcze jedną, dość ważną z punktu widzenia ochrony przyrody uwagę. Ten post pisałam z myślą o przypadkach, kiedy gniazda trafiły do domu z najbliższego otoczenia – balkonu czy ogrodu. Czasami jednak zdarza się, że niechcący przywieziemy sobie gniazdo – lub nawet dorosłą żywą pszczołę – z daleka, na przykład z wakacji. Ładny korzeń albo muszelka, kupiona na straganie pamiątka czy nawet dorosły owad, który jakoś wszedł nam do bagażu i został uwięziony… Jeśli podejrzewamy, że pszczoła (czy jakiekolwiek inne zwierzę) przybyła do naszego mieszkania z daleka – innego państwa, czy nawet innego kontynentu – absolutnie nie wypuszczajmy jej na zewnątrz. Nawet jeśli pogoda jest dobra. To może być przedstawiciel obcego gatunku, może mieć też na sobie obce dla naszej przyrody pasożyty czy patogeny, i jego wypuszczenie może pociągnąć za sobą poważne skutki, których nawet się w momencie wypuszczania nie domyślamy. Lepiej nie ryzykować. Możemy za to potraktować taką pszczołę jak zwierzątko domowe (tak, jak opisałam to wyżej). Warto skontaktować się z przyrodnikiem, który być może będzie umiał zidentyfikować gatunek. Jeśli przywieźliśmy inne zwierzę i nie wiemy, jak się nim opiekować, również najlepiej skontaktować się ze specjalistą od danej grupy, który doradzi, a być może odbierze od nas zwierzę, lub przynajmniej z kimś, kto będzie mógł dokonać wstępnej identyfikacji i do odpowiedniego specjalisty nas pokierować.

Dodaj komentarz