„Beepedia” Packer

To niewielka (12×18 cm, 176 stron) książeczka, w formie słownika, w języku angielskim. Hasła, o objętości mniej więcej jednej strony każde, dotyczą najróżniejszych aspektów życia pszczół. Mamy więc na przykład „Fossil bees” (pszczoły kopalne), „Oligolectic” (hasło o specjalistkach pokarmowych), „Pollen” (pyłek), ale też „Proverbs” (przysłowia – oczywiście o pszczołach) czy „Utah” (stan w USA, znany ze swoich związków z pszczołą miodną). Są też czarno-białe ilustracje w niezbyt dużym zagęszczeniu.

Mała dygresja: w książce znalazł się pewien „smaczek”, który mnie – zupełnie prywatnie – bardzo ucieszył. Otóż zostałam w niej wymieniona, w kontekście rozwijanej przeze mnie od jakiegoś czasu strony z komiksami o dzikich pszczołach. Jeśli jesteście ciekawi szczegółów tego mojego pojawienia się w „Beepedii”, to pisałam o tym tutaj.

Autor „Beepedii” jest uznanym badaczem dzikich pszczół z Kanady. Dla mnie to plus, bo mam większe zaufanie do książek pisanych przez specjalistów w swojej dziedzinie niż do takich autorstwa pisarzy relacjonujących cudze badania, a zajmujących się w życiu czymś innym (przykład książki pisanej przez niespecjalistę, która zawierała błędy, jest tutaj na moim blogu). Nie chciałabym być źle zrozumianą – według mnie ani bycie ekspertem nie powoduje automatycznie nieomylności, ani bycie niespecjalistą nie sprawia, że na pewno popełni się błąd. Pewna doza nieufności jest zawsze wskazana. Po prostu u mnie ta doza jest większa w tym drugim przypadku. Packer zajmuje się pszczołami dzikimi, dzięki czemu „Beepedia” nie jest miodnocentryczna. Tematy związane z pszczołą miodną się pojawiają, ale nie dominują. Jako że autor jest z Ameryki, to najbliższa jest mu inna fauna niż nam, Europejczykom. Zwykle z tego powodu wolę książki europocentryczne, ale tutaj opisanych jest na tyle dużo uniwersalnych zagadnień, że nie miałam poczucia, że czytam o czymś dalekim i obcym. Zresztą odniesienia są praktycznie do całego świata, w tym do takich „klasyków” jak pszczoły storczykowe czy mięsożerne pszczoły sępowe, które warto znać niezależnie od miejsca, w którym się żyje.

„Beepedia” wygląda na pisaną z myślą o szerokim gronie czytelników, między innymi (a może przede wszystkim?) takich, którzy o pszczołach nie wiedzą zbyt wiele. To w sumie niezły format do tego celu – zbiór krótkich haseł, mających przykuć uwagę i być może zachęcić do dalszej lektury na ten temat. Ja już do tych początkujących czytelników się nie zaliczam, ale była to bardzo przyjemna lektura „do poduszki”, odświeżająca i porządkująca trochę podstawowych informacji, i podrzucająca pewne ciekawe, mało znane wątki do poeksplorowania „na kiedyś”. Myślę, że niezłym pomysłem byłoby przetłumaczenie „Beepedii” – polscy czytelnicy mogliby być nią zainteresowani… a przynajmniej tak mi się wydaje. A co Wy sądzicie, czytalibyście „Beepedię”?

Tutaj link do książki na stronie wydawcy, czyli Princeton University Press.

Dodaj komentarz