Przeczytałam tę książkę w formie ściągniętego skądś ebooka, więc zamiast zdjęć lektury będą zdjęcia jej głównych bohaterów – trzmieli. Książka została mi kiedyś polecona i przez to chyba podeszłam do niej ze zbyt dużymi oczekiwaniami. Spodziewałam się czegoś więcej, ale jeśli wziąć pod uwagę, że to popularnonaukowa pozycja z 1979 roku, to zdaje się, że moje oczekiwania były po prostu nieco przesadzone w stosunku do tego, czego realistycznie mogłam się spodziewać.

Bernd Heinrich może być polskiemu czytelnikowi znany z kilku książek wydanych przez Wydawnictwo Czarne. Czytałam – już dość dawno – „Chrapiącego ptaka” i polecam. Jednym z wątków (dość pobocznym, ale jednak) są tam badania autora nad trzmielami. Heinrich badał ich termoregulację i odkrył bardzo ciekawe rzeczy, na przykład to, że trzmieli odwłok działa jak chłodnica, którą owad może „włączać” i „wyłączać” w zależności od potrzeb. W „The Bumblebee Economics” również jest to opisane, chyba nawet w nieco bardziej rozbudowany sposób niż w „Chrapiącym ptaku”, ale i tak pozostawiło we mnie pewien niedosyt – może kiedyś sięgnę po oryginalne publikacje na ten temat. Jeśli lubicie liczby, to spodobają się Wam z kolei fragmenty, gdzie Heinrich przelicza nektar roślin na ilość cukru oraz czas, przez który ów cukier może utrzymać trzmiela w stanie aktywności. Życie trzmieli jest przedstawione jako ciąg decyzji, podejmowanych w oparciu o konieczność rozsądnego gospodarowania energią. Trzmiel musi zebrać tyle pokarmu, żeby nie tylko utrzymać się przy życiu, ale jeszcze zdobyć nadwyżkę, żeby jego rodzina mogła się rozwijać i na koniec sezonu wyprodukować nowe pokolenie królowych i samców.

Książkę czyta się szybko, jest też – przynajmniej w moim odczuciu – napisana dość lekko. Warto mieć z tyłu głowy, że od jej wydania upłynęło już prawie 50 lat i niektóre informacje mogą już być nieaktualne. Ja zwróciłam uwagę na to, że według autora trzmiele nie komunikują się wzajemnie o znalezionych wartościowych źródłach pokarmu, w przeciwieństwie np. do pszczół miodnych, które tańcem informują siostry, gdzie znajdują się kwiaty, na które warto lecieć. Rzeczywiście, u trzmieli jak dotąd nie zaobserwowano niczego analogicznego do tańca, prawdopodobnie nie potrafią one informować się wzajemnie o położeniu pokarmu. Jak możemy się jednak dowiedzieć z „Bumblebees: Behaviour, Ecology and Conservation” Goulsona, robotnice, które znalazły wartościowe kwiaty, po powrocie do gniazda podekscytowane biegają wśród swoich sióstr, zachęcając je do opuszczenia gniazda. Prawdopodobnie prezentują im zapach zebranego pokarmu, dzięki czemu mogą przekazać reszcie rodziny informację o tym, że jakiś gatunek roślin właśnie zaczął kwitnąć i warto się nim zainteresować.

Czy polecam książkę? Trudno powiedzieć. Jako czytadełko do poduszki – czemu nie. Ale jeśli nie poznaliście jeszcze Heinricha, to na Waszym miejscu zaczęłabym od „Chrapiącego ptaka”. Z kolei jeśli chcecie poczytać o trzmielach, to jest kilka innych lektur, które wydają mi się bardziej warte sięgnięcia – z lżejszych na przykład „Żądła rządzą”, z takich o bardziej podręcznikowym charakterze – na przykład wspomniane „Bumblebees. Behaviour, Ecology and Conservation”.

Dodaj komentarz