Opisanie na blogu tej książki planowałam już od dawna. Łatwiej opisuje się to, co czytało się niedawno, więc odkładałam i odkładałam zabranie się za „Żądła…”, które czytałam… już nawet nie pamiętam kiedy, w każdym razie na długo przed założeniem tego bloga. Ale nadszedł i na nie czas.

Dave Goulson jest zapewne dobrze znany miłośnikom dzikich pszczół. Ten brytyjski naukowiec specjalizuje się w badaniu trzmieli, a jego działalność popularyzatorska kręci się wokół pomocy tym i innym zapylaczom. Ma lekkie pióro i jego książki dobrze mi się czyta. „Żądła…” zaczynają się, podobnie jak opisywany przeze mnie wcześniej „Bee quest”, od wspomnień z dzieciństwa autora, dość luźno związanych z pszczołami. Resztę książki zajmują głównie trzmiele, ich badania oraz działania ochronne. Dowiecie się, jak przy odnajdywaniu gniazd sprawdzają się psy tropiące i czy trzmiele na pewno są zmiennocieplne, a także jak rodziło się Bumblebee Conservation Trust, działające teraz prężnie w Wielkiej Brytanii.

Książki popularnonaukowe nie należą do łatwych w tłumaczeniu. Nie żebym znała się na tej profesji (chociaż swego czasu była to jedna ze ścieżek zawodowych, nad którymi się zastanawiałam), ale wyciągam ten wniosek na podstawie błędów, które w tego typu pozycjach się zdarzają. Nie uniknięto ich i tutaj, ale raczej nie powinny utrudniać odbioru książki (w każdym razie nie przypominam sobie, żeby przeszkadzały mi w czasie czytania). Możecie za to zabawić się w detektywów i ich poszukać. Jeden z nich dotyczy… Darwina i ptaków, i swego czasu nawet zrobiłam o nim post na facebookowym blogu „Pod kreską”, pod którym nawet odezwała się tłumaczka.

Książka została wydana przez Marginesy w 2017 roku. Znajdziecie ją w księgarniach, ale zapewne też w niejednej bibliotece.
Jeśli przeczytaliście ten wpis do końca, to bardzo mnie to cieszy. Jeśli chcecie, żebym miała za co kupować sobie więcej książek do recenzowania, to możecie się na ten cel dorzucić tutaj 😉

Dodaj komentarz