Już od dłuższego czasu współpracuję edukacyjnie z Centrum Informacji i Edukacji Ekologicznej w Gdańsku. Do tej pory współpraca była zdalna i polegała na przygotowywaniu ilustracji do różnych projektów CIEE, ale w marcu się to zmieni 🙂 Między 9 a 11 marca poprowadzę kilka spotkań, na które, w imieniu własnym i CIEE, serdecznie zapraszam. Szczegóły znajdziecie na stronie CIEE oraz na dole tego posta. A jeśli macie dłuższą chwilę, to zapraszam najpierw do przeczytania relacji z mojego zeszłorocznego wyjazdu „na pszczoły” do Gdyni, bo chyba tutaj o nim nie opowiadałam, a jest o czym.
Pewnego razu, w środku zimy, na portalu iNaturalist (który niezmiennie polecam!) pojawiła się interesująca obserwacja. Pszczoła o charakterystycznym, zakurzonym wyglądzie została zidentyfikowana jako porobnica koniczynówka (Anthophora borealis). Dlaczego ta obserwacja była tak wyjątkowa? Otóż ten gatunek porobnicy jest bliski zagrożenia wyginięciem w Europie (na czerwonej liście ma status NT), a w Polsce… został uznany za wymarły. Dlatego postanowiłam zrobić małą wyprawę badawczą, spróbować odszukać tę pszczołę i potwierdzić jej obecność w tym miejscu po dwóch latach od zaobserwowania jej w Gdyni.
Porobnicy szukałyśmy z Kamilą Chomicz, przy wsparciu autora obserwacji i jego rodziny, a także osób mieszkających lub mających ogródki działkowe w okolicy. Mimo tak licznej i pomocnej ekipy, nie udało nam się pszczoły odnaleźć. Dokonałyśmy za to różnych innych ciekawych obserwacji, więc czas poszukiwań zdecydowanie nie był stracony. Jeśli kiedyś zauważycie pszczołę wyglądającą jak ta poniżej, koniecznie postarajcie się zrobić jej dużo zdjęć i dajcie znać!

Jednym z miejsc w Gdyni, gdzie szukałam pszczół, był pas zieleni pośrodku pewnej dość ruchliwej drogi. Z chodnika dojrzałam na nim obiecująco kwitnące rośliny i postanowiłam sprawdzić, czy coś do nich przylatuje. Pas był dość szeroki, ale z obu stron otaczały go po dwa pasy ruchliwej jezdni. Nie tylko duże i średnie zwierzęta giną na drogach, pszczoły i inne owady również licznie występują wśród ofiar kolizji. Skrawek terenu między jezdniami, które trzeba pokonać, by do niego dotrzeć, może być więc po prostu pułapką ekologiczną. Gdyby ktoś mnie spytał o zdanie, to odradzałabym sianie tam roślin przyjaznych zapylaczom – miejsca oddalone od dróg, a nawet pobocza (sąsiadujące z jezdnią tylko z jednej strony) są zdecydowanie bezpieczniejszym wyborem. A oto kogo spotkałam po pokonaniu dwóch pasów i barierki.



Wiele pszczół różnych gatunków spotkałyśmy też na ukwieconych poboczach dróg i na terenie ogródków działkowych. Tam przyjemniej prowadziło się obserwacje niż pomiędzy śmigającymi z obu stron samochodami. Dla pszczół również było tam bezpieczniej.



Będąc w Gdyni, głupio byłoby nie być w ogóle nad morzem (a przynajmniej nad Zatoką Gdańską). Wybrałyśmy się więc z Kamilą zobaczyć klify. Tam też były pszczoły, szczególnie licznie reprezentowane przez trzmiele i trzmielce. Trafił się i ptasi akcent, mianowicie kolonia brzegówek w klifie, którą można było podziwiać z dołu.

Wracając do mojego przyjazdu do Gdańska. 9 marca poprowadzę warsztaty rysunkowe – będą zajęcia z rysowania komiksowych pszczół dla dzieci oraz warsztaty komiksu przyrodniczego dla dorosłych. Na jedne i drugie obowiązują zapisy, bo liczba miejsc jest ograniczona. Szczegóły (włącznie z informacją o tym, jak zarezerwować sobie miejsce) poznacie, klikając w powyższe linki. 10 marca natomiast opowiem o dzikich pszczołach w mieście, między innymi właśnie tych, które spotkałam w czasie zeszłorocznego wyjazdu w Gdyni 🙂 A było ich więcej niż te, o których wspominam w tym poście! Na wykład można przyjść bez zapisów. Wszystkie wydarzenia są bezpłatne. W planach jest również wystawa moich rysunków, którą będzie można oglądać także po moim wyjeździe. Ach, i jeszcze coś dla nauczycieli, ale ono zostanie ogłoszone później – jeśli jesteście zainteresowani, śledźcie aktualności w CIEE!

Dodaj komentarz