Tak się składa, że całkiem sporo wartościowych książek o dzikich pszczołach zostało wydanych w języku niemieckim. Począwszy od przepięknie wydanej cegły „Die Wildbienen Deutschlands” Westricha (o której swoją drogą też kiedyś napiszę na blogu), poprzez różnego rodzaju mniejsze atlasy i leksykony, po świetne klucze do oznaczania, takie jak seria Fauna Helvetica (o której chyba nie napiszę, bo to już bardzo specjalistyczna lektura dla pasjonatów identyfikacji gatunków). Niemieckiego zaczęłam się uczyć wcześniej niż angielskiego, zdawałam go na maturze i bardzo lubiłam, więc ucieszyło mnie, że po latach okazał się bardzo przydatny. Jeśli również go znacie i interesują Was metody ochrony dzikich pszczół, to „Wildbienenschutz …” może Wam się spodobać.

Koncepcja tej książki jest bardzo ciekawa. Podzielona jest na rozdziały dotyczące różnych aspektów życia pszczół, takich jak rośliny pokarmowe, miejsca gniazdowania, rodzaje siedlisk, bariery utrudniające przemieszczanie w siedlisku czy konkurencja dzikich pszczół z miodną. Każdy rozdział jest w zasadzie streszczeniem i omówieniem wyników badań naukowych na temat danego zagadnienia (Zurbuchen i Müller opisują przy tym zarówno cudze eksperymenty, jak i własne). W czasie czytania niejednokrotnie napotykałam odwołania do znanych mi już publikacji. Ktoś mógłby powiedzieć – po co taka książka, będąca agregatem prac, które opublikowano gdzie indziej? Otóż okazuje się, że jest bardzo przydatna. Oczywiście, można byłoby zapoznać się z literaturą, która posłużyła do napisania „Wildbienenpraxis…”, i uzyskać tę samą wiedzę „u źródła”. Autorzy jednak nie dość, że zrobili to za nas, pozwalając nam nieco iść na skróty i nie przedzierać się przez dziesiątki stron artykułów naukowych, to jeszcze uporządkowali wiedzę we wspomniane zgrabne rozdziały i umieścili te liczne drobne prace we wspólnym kontekście. Poszczególne badania nie są już dzięki temu tylko badaniami na temat X, Y czy Z, ale elementami większego obrazu. Dlatego mimo że zagadnienia omawiane w książce nie są dla mnie całkowitą nowością, uważam, że skorzystałam na tej lekturze – i będę korzystać dalej, bo to jedna z książek, które czyta się po kawałku (jestem w trakcie czytania!) oraz do których się wraca.


Powyżej rzut oka na spis treści, a niżej możecie zobaczyć fragment bardzo przydatnej tabeli. Są w niej zebrane gatunki roślin szczególnie ważne dla dzikich pszczół. Jak widzicie, jest ich naprawdę dużo. Pamiętajcie o tym, szukając roślin do swojego ogrodu czy na balkon – żadna lista „roślin przyjaznych pszczołom”, która zawiera kilka czy kilkanaście pozycji, nie jest pełna. Oczywiście nie chodzi o to, żeby w każdym ogródku próbować sadzić kilkadziesiąt czy kilkaset różnych gatunków, ale warto nie ograniczać się do tych najpopularniejszych i korzystać śmiało z długich list gatunkowych, żeby dopasować rośliny do warunków siedliskowych i naśladować dziką roślinność występującą w naszej okolicy.

Tradycyjnie, podrzucam link do książki na stronie wydawcy.

Dodaj komentarz