„What do bees think about” Lihoreau

Książki o pszczelich umysłach wyrastają ostatnio jak grzyby po deszczu. Najpierw czytałam wspaniałą pozycję Chittki, całkiem szybko przetłumaczoną zresztą na język polski. Poźniej – książkę Buchmanna, która, oględnie mówiąc, zachwyciła mnie zdecydowanie mniej. A teraz przyszedł czas na trzecią – chociaż chronologicznie… chyba drugą, bo zarówno książka Chittki, jak i bohaterka niniejszego wpisu, zostały po raz pierwszy wydane w roku 2022 (nie sprawdzałam, która wyszła wcześniej). Z kolei Buchmann opublikował swoje dzieło w 2023.

Żeby sprawy chronologii skomplikować jeszcze bardziej, to egzemplarz, który widzicie na zdjęciu, jest 2024, bo jest to tłumaczenie z francuskiego. Autor ma swoje laboratorium badawcze (które od czasu do czasu przewija się na kartach książki) w Tuluzie we Francji.

Jeśli chodzi o ocenę, to „What do bees think about” umiejscowiłabym pośrodku pomiędzy obiema pozostałymi pozycjami. Lihoreau nie zdetronizował Chittki, ale bawiłam się przy nim zdecydowanie lepiej niż przy książce Buchmanna, mam też wrażenie, że jest napisana rzetelniej. Nie znaczy to, że moja czepialska natura nie zdołała znaleźć niczego, co można by skrytykować, ale nie są to rzeczy dużej wagi. Największym zarzutem, który mogłabym mieć, jest to, że duża część tej książki o pszczołach… nie jest o pszczołach 🙂 Czytając niektóre fragmenty, miałam wrażenie, że autor mówi: „W sumie to nie bardzo wiadomo, jak to zjawisko wygląda u pszczół, ale opowiem wam o tym, jak wygląda u mrówek, os i karaczanów”. Karaczanom jest poświęcone całkiem sporo miejsca, ponieważ Lihoreau przez pewien czas badał te zwierzęta. Nie-pszczele historie są na tyle ciekawe, że mogę wybaczyć to odbieganie od tematu książki. Z nich zresztą dowiedziałam się najwięcej nowych rzeczy, bo – co tu kryć – dużą część opisanych w książce badań na pszczołach już znałam, między innymi z lektury „The mind of a bee”.

W roku 1973 nagrodę Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny zdobyli trzej biolodzy – Konrad Lorenz, Niko Tinbergen i Karl von Frisch. Uhonorowane zostały w ten sposób ich dokonania w dziedzinie etologii (czyli nauce o zachowaniach) zwierząt. Lihoreau opisuje co nieco badań Tinbergena i von Frischa, dotyczących owadów. A skoro już mowa o Tinbergenie, to pokażę Wam fragment książki, w którym mowa o jego badaniach i który jednocześnie zawiera jeden z humorystycznych „smaczków”. Chodzi o słynne eksperymenty, w których Tinbergen udowadniał, że błonkówki zapamiętują charakterystyczne elementy otoczenia gniazda i kierują się nimi, wracając z pokarmem.

Myślę, że książka Lithoreau jest mniej napakowana treścią, a przez to bardziej przystępna, niż pozycja Chittki, a jednocześnie zdecydowanie lepiej napisana niż równie popularnonaukowa książka Buchmanna. Jeśli nie czujecie się na siłach sięgnąć po „The mind of a bee”, to myślę, że „What do bees think about” będzie niezłym wyborem. Niezależnie od tego, która z pozycji bardziej do Was przemawia, bardzo polecam sięgnięcie po coś o tematyce pszczelego umysłu. Zbyt długo traktowaliśmy owady jak niemyślące i nieczujące „maszynki”, którymi nie warto się specjalnie przejmować i które nie mają życia wewnętrznego (może poza, jak ktoś mógłby dodać, pasożytami układu pokarmowego ;)). Te książki otwierają oczy na to, że maleńkie owadzie mózgi mogą działać o wiele bardziej podobnie do naszych, niż przyszłoby nam to – nomen omen – do głowy.

Tradycyjnie, podrzucam link do książki na stronie wydawcy.

Dodaj komentarz