Dzisiaj był mój szczęśliwy dzień – spotkałam po raz pierwszy trzmiela wrzosowiskowego, zwanego też tajgowym (Bombus jonellus). Do tego pokazał się zarówno samiec, jak i samice. Zdjęcia nie są zachwycające – no dobrze, trudno je nawet nazwać akceptowalnymi – ale w końcu to dopiero pierwsze spotkanie, zakładam, że nie będzie ostatnie.

Trzmiel wrzosowiskowy należy do gatunków ubarwionych w kolorach czarnym, żółtym i białym, a więc podobnie jak na przykład ogólnie znane i lubiane trzmiel ziemny (B. terrestris) i gajowy (B. lucorum). Można go dość łatwo od nich odróżnić po dodatkowej żółtej przepasce z tyłu tułowia (wspomniane trzmiele mają na tułowiu tylko kołnierzyk z przodu, tuż za głową). Są jednak w Polsce i inne gatunki o takim jak u trzmiela wrzosowiskowego układzie przepasek, czyli dwie żółte z przodu i tyłu tułowia, oraz kolejna zaraz na początku odwłoka (plus biały koniec odwłoka). Najczęściej spotykany w tym typie ubarwienia jest trzmiel ogrodowy (B. hortorum). Różni się on od wrzosowiskowego długą głową (oraz, co za tym idzie, długim języczkiem, którym trzmiel ogrodowy może sięgać nawet do bardzo głębokich kwiatów).


Na zdjęciach możecie podziwiać robotnicę (świadczą o tym wypełnione pyłkiem koszyczki). Samce są ubarwione mniej więcej tak samo, z tą różnicą, że z przodu głowy zamiast czarnych włosków, mają żółtą czuprynkę.

Dodaj komentarz