Jestem sceptyczna wobec pomysłu ustawiania poidełek dla pszczół (chociaż nie wobec poidełek w ogóle). Większości gatunków zapewne nigdy przy takim poidełku nie zobaczymy. Jednak jest pewien wyjątek – pszczoła miodna przylatuje do wody chętnie i licznie, szczególnie w gorące dni, kiedy parująca woda jest używana do chłodzenia gniazda.
Lot po wodę należy do najniebezpieczniejszych zadań, które mogą czekać robotnice pszczoły miodnej, i jest to zadanie najstarszych robotnic – a właściwie niekoniecznie najstarszych, ale mających przed sobą najmniej życia. Jaka jest różnica? Na przykład robotnica cierpiąca na jakąś chorobę prawdopodobnie umrze wcześniej niż jej zdrowe siostry w tym samym wieku, a więc to ona pierwsza opuści gniazdo w poszukiwaniu pokarmu, a pozostałe zrobią to nieco później. Jeśli nie zajdą jakieś szczególne okoliczności w życiu rodziny, zacznie od zbierania pyłku i nektaru. Zbieranie wody jest bardziej niebezpieczne z tego powodu, że zarówno woda, jak i nektar, magazynowane są w wolu. Jeśli w drodze powrotnej do gniazda zajdą nieprzewidziane okoliczności (na przykład załamanie pogody, silny wiatr itp), które wydłużą powrót, to pszczoła niosąca nektar może go trochę z wola „podebrać” i w ten sposób uzyskać dodatkową porcję energii potrzebnej do lotu. Pszczoła niosąca wodę nie ma tego awaryjnego zapasu cukru do swojej dyspozycji.
Dziś w czasie spaceru trafiłam na miejsce, gdzie spora liczba pszczół miodnych przylatywała po wodę. Kłębiły się nad niewielkim strumykiem, ale nie były zainteresowane obserwującym je człowiekiem – można było ostrożnie podejść, uważając, żeby żadnej nie przycisnąć czy nie nadepnąć, i przez chwilę je poobserwować.


Dodaj komentarz