Często spotykam się w internecie z wypowiedziami, gdzie przeciwstawia się pszczoły (te fajne i pożyteczne) osom i szerszeniom (tym złym, niebezpiecznym i szkodnikom). Ponieważ już nie mogę na to patrzeć, to poniżej parę słów o osach ode mnie.
Osy i szerszenie (czyli te najlepiej znane, społeczne gatunki z rodziny Vespidae – mniejsza o systematykę, myślę, że wszyscy wiemy, o jakie owady chodzi) nie są szkodnikami, ale odgrywają ważną rolę w przyrodzie. I nie chodzi tylko o bycie częścią procesów przyrodniczych. Jeśli popatrzymy z typowo ludzko-egoistyczno-użytecznego punktu widzenia, to osy okażą się naszymi sprzymierzeńcami. Nie odgrywają tak dużej roli w zapylaniu jak pszczoły (chociaż – tutaj ciekawostka – one również odwiedzają kwiaty i mogą je zapylać), ale o wiele bardziej znaczące są jako drapieżniki i padlinożercy. Osia rodzina poluje w swojej okolicy na różne drobne bezkręgowce. Wśród nich będą też takie, które niespecjalnie lubimy – choćby gąsienice ogryzające rośliny uprawne w ogródkach. Jeśli hołubimy (słusznie!) ptaki owadożerne za walkę z uciążliwymi dla nas owadami, to za to samo powinniśmy doceniać osy i szerszenie. Nie pogardzą również padliną, na przykład umarłą myszą, i w związku z tym są w przyrodzie „służbą sprzątającą”. Z drugiej strony, same stanowią pokarm różnych innych zwierząt. Co prawda są wyposażone w żądła, co czyni z nich trudną zdobycz, ale niektórym gatunkom to nie przeszkadza, a nawet są takie – jak trzmielojad – które wręcz wyspecjalizowały się w żądłówkowej diecie.

Spotykam się często z zarzutami, głównie wobec szerszeni, chociaż osom ogółem też się dostaje, że są one wrogami (jak już wiemy, miłych i puchatych) pszczół. Zwykle piszącym te zarzuty chodzi o pszczoły miodne, słyszałam historie, gdzie pszczelarze mówili o wybijaniu całych rodzin pszczelich przez szerszenie. Cóż, nie mogę powiedzieć, że zabicie rodziny pszczelej przez szerszenie jest niemożliwe. W przyrodzie różne rzeczy się zdarzają, czasem takie, w które trudno uwierzyć. Na przykład mieszane lęgi międzygatunkowe u ptaków, zwierzęta będące w połowie samcem, w połowie samicą albo takie, które zamiast czułków mają na głowie dodatkową parę odnóży. Ale mimo że to się zdarza, to trudno byłoby powiedzieć, że ptaki łączą się w pary, nie bacząc na gatunek partnera, a pszczoły są obojnakami i mają nogi zamiast czułków, prawda? No i muszę dodać, że o ile widziałam zdjęcia mieszańców międzygatunkowych np. dzięciołów czy kaczek, gynandromorfów u ptaków i pszczół, i pszczoły z nogami zamiast czułków, to przekonujących dowodów zniszczenia całego ula przez szerszenie nie widziałam. Owszem, szerszenie i osy, jako że są drapieżnikami, mogą polować również na pszczoły, ale trzeba wziąć pod uwagę, że nie jest to ich jedyny pokarm, a w jednym ulu w szczycie sezonu mamy kilkadziesiąt tysięcy robotnic, z których każda żyje około miesiąca. W tej sytuacji wymiana osobników jest spora i duża śmiertelność jest rzeczą zupełnie naturalną. Być może zła sława szerszeni wzięła się po części od tych występujących w Azji, które rzeczywiście chętnie polują na tamtejsze pszczoły miodne. Do tego stopnia, że pszczoły wykształciły w drodze ewolucji skuteczną obronę, polegającą na otaczaniu intruza ciasno i gotowaniu go pod wpływem produkowanego przez siebie ciepła, albo – co pokazano w niektórych populacjach – na ściśnięciu go i zabiciu przez uduszenie. Krążą zresztą po sieci filmiki pokazujące takie sytuacje. Tak więc azjatyckie szerszenie są bardziej chętne do atakowania pszczół, ale z kolei pszczoły są na to przygotowane i wcale nie bezbronne.
Na koniec może warto dodać, że nie wszystko, co ma żółto-czarne paski, jest osą, a nawet jeśli jest osą, to niekoniecznie grozi nam z jego strony użądlenie. Osy społeczne (do których można zaliczyć również szerszenie – w Polsce to jeden gatunek, mający swój osobny rodzaj w rodzinie osowatych) bronią swoich gniazd, czyli zachowują się analogicznie jak pszczoła miodna przy ulu. Jeśli podejdziemy za blisko lub będziemy nieostrożni, to jedne i drugie mogą nas pożądlić. Owad z daleka od gniazda, siedzący na kwiatku czy latający w poszukiwaniu pokarmu, generalnie nie stanowi zagrożenia, chociaż prowokowanie go w postaci machania rękami, prób uderzenia itp. nie jest wskazane, bo wtedy może sam poczuć się zagrożony i zacząć się bronić. Wypadki w postaci dostania się owada pod ubranie również są potencjalnie użądleniogenne, zarówno w przypadku os, jak i pszczół.
Ale są jeszcze inne gatunki, prowadzące samotny tryb życia, takie murarki w świecie os. Zresztą część z nich może zamieszkać w „hotelu dla owadów”, takim, w jakich chętnie osiedlają się właśnie murarki. Te osy są zupełnie nieagresywne, nie bronią swoich gniazd i przyglądanie im się z bliskiej odległości jest bezpieczne, dopóki nie przyjdzie nam do głowy złapać owada w rękę.

Gdzieś pomiędzy tymi opcjami są klecanki – prymitywnie społeczne osy budujące nieosłonięte plastry papierowe, które wprawdzie mogą bronić gniazda, ale trzeba je naprawdę zdenerwować – na przykład dotykając ich plastra albo próbując go zdemontować. Klecanki rdzaworożne chętnie osiedlają się w pobliżu człowieka, np. w skrzynkach na gaz, szopkach czy innych zakamarkach, i wiele osób nawet nie jest świadomych, że w ich sąsiedztwie mieszkają jakieś osy, tak dyskretne jest to towarzystwo.

A oprócz tych wszystkich os jest jeszcze cała wielka gama ich naśladowców, którzy też mają różnego rodzaju paski na ciele, a mogą być zupełnie niegroźne. Przykładem są bzygi – muchówki (a więc istoty pozbawione żądeł), świetni zapylacze, a część gatunków to również pogromcy mszyc, których „osie” ubarwienie pomaga uniknąć zjedzenia przez drapieżników. Niestety, o ile owadożercy widząc paski po prostu odchodzą w swoją stronę, to niektórzy ludzie na widok pasków mają odruch „zabić”, więc w przypadku spotkania z człowiekiem ta ochrona się bzygom nie sprawdza. Znaczy, wiecie, mam nadzieję, że po przeczytaniu tego postu nie będziecie z marszu ubijać pasiastych (o ile kiedykolwiek to robiliście) i bzygi zostaną ocalone ![]()


Dodaj komentarz