Pająki w jaskini

Z okazji Dnia Dziecka wybraliśmy się z Krukiem do Doliny Kluczwody. Jest tam kilka jaskiń, do których można wejść. Niestety spóźniliśmy się na wejście do największej, którą można zwiedzać z przewodnikiem w określonych godzinach. Zajrzeliśmy natomiast do dwóch innych – „zajrzeliśmy” to dobre określenie, bo wyposażeni jedynie w latarki w telefonach nie zagłębialiśmy się daleko.

Kiedy poświeciliśmy po ścianach, okazało się, że są zamieszkane, i to całkiem licznie. Swoją drogą, chwilę wcześniej opierałam się ręką o te ściany i zawadzałam głową o sufit…

Na ścianach było mnóstwo pająków. Od niezbyt dużych do takich naprawdę sporych. Gdzieniegdzie wisiały też kokony, więc można się spodziewać, że kolejne pokolenie pajączków przyjdzie na świat w tej jaskini.

Nie jestem ekspertem od oznaczania pająków, ale wygląda na to, że spotkaliśmy sieciarza jaskiniowego. „Na oko” zgadza się zarówno wygląd samych pająków, jak i tych przypominających lampiony kokonów.

Teraz mam trochę wyrzuty sumienia, że świeciliśmy pająkom po oczach, bo jak się całe życie mieszka w ciemnej jaskini, to zobaczenie światła latarki musi być średnio miłym przeżyciem. Ale skoro już to zrobiliśmy, to równie dobrze możecie zobaczyć te zdjęcia, szczególnie że sieciarz jaskiniowy nie jest chyba zwierzakiem, którego często się widuje.

Dodaj komentarz