Tę uroczą beznogą jaszczurkę (padalec nie jest wężem) spotkaliśmy na szlaku w drodze na Trzy Korony. Próbował zejść ze ścieżki, ale nie dawał rady się wspiąć pod górkę. Parę osób próbowało już mu pomóc, ale nie dysponowali takim fajnym sprzętem do przenoszenia padalców jak my, więc przejęliśmy akcję ratunkową ![]()

Ponieważ padalec jest jaszczurką, to zestresowany może odrzucić ogon. Kiedyś jako dziecko próbowałam przenieść jednego z leśnej drogi i tak właśnie zrobił. Przy okazji dowiedziałam się, że odrzucany ogon wije się jak wściekły, stanowiąc bardzo skuteczny element odwracający uwagę (odrzucanie ogona to forma ochrony przed drapieżnikiem, najwyraźniej jego jedyną funkcją nie jest pozostanie w pysku napastnika, który jaszczurkę za ogon złapał
). Kiedy zorientowałam się, że nie patrzę na wijącego się w jakichś konwulsjach padalca, on sam był już dobry kawałek dalej.
Tym razem, żeby coś takiego się nie powtórzyło, postanowiliśmy przenieść padalca możliwie bezdotykowo. Akcja się udała, został wypuszczony w jednym kawałku. ![]()

Dodaj komentarz